Znudzona sekretarka, lakier do paznokci i przekorna natura artysty

Rok 1992. Francuski projektant ekskluzywnego obuwia tworzy od roku. Zafascynowany pop artem wczesnych lat 90-tych w wielu swoich projektach inspiruje się tą właśnie przestrzenią. Po wypuszczeniu na rynek pierwszych swoich dzieł, dostrzega, że czegoś w nich brakuje. Pewnego dnia „łapie” swoją asystentkę, na malowaniu paznokcie czerwonym lakierem Chanel. Postanawia przetestować pomalowanie lakierem podeszwy buta… Reszta, to już historia!

źródło: fashionotes.com

Christian Louboutin – bo oczywiście o nim mowa – spopularyzował w latach 90-tych na nowo modę na damskie szpilki, mające co najmniej 10-11 cm obcas. Louboutin zaczął projektować niebotycznie wysokie szpilki dla kobiet, które lubią łamać zasady. Będąc w muzeum zauważył tablicę informacyjną zakazującą kobietom wchodzenia na wystawę w butach na wysokich obcasach – w obawie przed zniszczeniem drewnianych podłóg.

Projektant zapragnął przeciwstawić się takim obostrzeniom, miał nadzieję, że kobiety będą nosić buty na wysokich szpilkach by łamać zasady, by poczuć się w nich pewnie i wyjątkowo. Pierwszym i zasadniczym celem projektanta zawsze było, aby kobiety wyglądają sexy, pięknie, a nogi wydawały się jak najdłuższe. Jego czerwona podeszwa automatycznie daje każdej kobiecie dodatkowy impuls seksapilu!

„Inspiruje mnie wiele rzeczy” – mówi Louboutin – „Kocham kobiety i uwielbiam patrzeć, jak noszą moje buty”.

źródło: fashionotes.com

Czerwona podeszwa stała się znakiem rozpoznawczym Louboutina. Świat celebrytek oszalał na ich punkcie i jak się wydaje wciąż nie ma ich dosyć – czerwone podeszwy pojawiają się wciąż na czerwonych dywanach wielkich gal i eventów, na sesjach zdjęciowych, w reklamach i serialach filmowych. Kobiety gotowe są wydać 500-1500 dolarów za parę.

Czerwona podeszwy sprawiają, że kobieta czuje się ponętna i zauważana, czuje się pewnie! Bo jak mówi projektant: „czerwony, to kolor miłości, to kolor pasji!” I my się z tym jak najbardziej zgadzamy! A jakie jest Wasze zdanie?

Tukany, łabędzie i pelikany – czyli jak sztuka z użytkowością w parze idą

W poniedziałek pisaliśmy o „zwierzęcych” konotacjach w świecie obuwniczego designu. Dziś temat kontynuujemy. O ile jednak przykłady, które zaprezentowaliśmy na początku tygodnia mogły wywołać raczej negatywne odczucia – od szoku czy zdziwienia, po zniesmaczenie i wstręt – o tyle projekty, które chcemy zaprezentować dziś emanują pozytywną energią. Zobaczcie sami:

źródło: kobilevidesign.blogspot.com

Kobi Levi – autor „Ptasiej kolekcji” damskich butów jest absolwentem Bazalel Academy of Art. & Design w Jerozolimie. Jest freelancerem, współpracuje z Izraelskimi oraz międzynarodowymi firmami, przez pięć lat był projektantem Skinsfootwear. Pracował także nad modelami do „masowej” produkcji we Włoszech, Chinach i Brazylii.
Jego prace są prezentowane na różnych wystawach w Tel-Awiwie, Jerozolimie, Tokio, Weronie, St Etienne i Berlinie.

źródło: kobilevidesign.blogspot.com

Co było inspiracją do stworzenia tej niezwykłej kolekcji butów? Pytany o to projektant odpowiada: „Nie jestem ornitologiem, po prostu kocham zwierzęta, uważam, że są bardzo fascynujące, inspirujące. Pewnego dnia zobaczyłem na ulicy ptaka, przyglądałem się mu i nagle po prostu wyobraźnia podsunęła mi projekt buta, z obcasem w kształcie dzioba i resztą buta w kształcie ciała ptaka.”
Levi o projektach swoich butów mówi, że myśli o nich jak o rzeźbie, którą można nosić na nogach, jak o dziele sztuki, z którym ma się możliwość nie tylko obcować, ale po prostu z nią żyć. Zdaniem projektanta buty powinny być „żywe” nie tylko podczas noszenia, ale także wtedy kiedy nie są na stopach – w przeciwieństwie do ubrań, które „żyją”, istnieją tylko, wtedy gdy są noszone.

źródło: kobilevidesign.blogspot.com

„Buty są dla mnie materiałem, za pomocą którego mogę wyrazić pewne idee, myśli” – mówi Levi – „Każdy nowy projekt zaczyna się w momencie, gdy idea, pomysł czy jego obraz pojawiają się w moich myślach”. Połączenie tego obrazu z butami tworzy nową hybrydę – kolejny zrealizowany projekt: but-przedmiot-rzeźba. Efekt końcowy jest zwykle humorystyczny, o unikalnym punkcie widzenia na temat obuwia.

Innym aspektem tworzenia jest realizacja projektu. Wszystkie elementy są wykonywane ręcznie w pracowni Levi-ego. Projektant jest bardzo małomówny jeśli chodzi o temat ceny każdej pary butów swojego projektu, przyznaje jednak, że czas, wysiłek, a także materiały potrzebne do stworzenia takich butów-rzeźb wiele kosztują.

Do niezwykłych projektów obuwniczych autorstwa Kobi’ego Levi’ego z pewnością będziemy jeszcze wracać. Są one rzeczywiście są małymi dziełami sztuki. I to sztuki jak najbardziej użytkowej!

Wysokie obcasy schodzą ze sceny

Mężczyźni nie zwracają uwagi na to, czy kobiety mają na nogach wysokie obcasy. Taką nowość przynosi serwis Huffington Post. Nie samodzielnie oczywiście, a jako doniesienie na temat badania przeprowadzonego przez – well – amerykańskich naukowców.

  • Wysokie obcasy nie działają na mężczyzn!

Zapragnęli oni sprawdzić, czy zmiana postawy wywołana przez buty na obcasach – dłuższe nogi, zaakcentowane pośladki i podniesiona talia – przyciągają uwagę mężczyzn. Odpowiedź brzmi – nie!

  • Dlaczego tak jest – nie wiemy

Dr Nick Neave, który badanie przeprowadził twierdzi, że żadnego efektu tego rodzaju nie ma. – Kobiety wydają majątek na wysokie obcasy, które mogą być do tego niebezpieczne, ponieważ uważają, że w ten sposób uda im się poprawić swój wygląd i to, co dała im natura – mówi Neave. – Wszyscy zgadzają się z tym, że atrakcyjność jest ważna. Jednak z naukowego punktu widzenia nasza wiedza na ten temat jest niewielka – tłumaczy ideę swoich badań.

  • Wiemy, że są szkodliwe!

To już kolejne badanie, które może przyczynić się do spadku popularności butów na obcasie. Pisaliśmy już o odkryciu negatywnego związku między takim obuwiem, a zdrowiem. Czy jednak rzeczywiście dr Neave ma rację?

  • A co na to czytelnicy?

Czytelnicy HuffPost, którzy w sondzie zamieszczonej na stronie w ponad 68 proc. opowiedzieli się za tym, że wysokie obcasy są przez mężczyzn zauważane, są najwyraźniej innego zdania. HuffPost nie precyzuje jednak, czy na pytanie odpowiadali sami mężczyźni, czy raczej kobiety.

Bo nie wielkość, lecz kształt ma znaczenie?

Buty na wysokim obcasie to symbol kobiecości. Kobietom noszącym je dodają szyku, a często także pewności siebie. No i oczywiście działają stymulująco na męską wyobraźnię ;)

W dzisiejszym świecie designu obuwniczego znaczenie ma nie tylko wysokość czy szerokość obcasa, ale także – a czasem przede wszystkim – jego kształt. W zależności od zamysłu projektanta kształt damskich obcasów może budzić różne emocje: zaskoczenie, rozbawienie, zazdrość, pożądanie, politowanie albo konsternację i oburzenie.

W zeszłym tygodniu pisaliśmy o butach, którymi Lady Gaga zbulwersowała amerykańską publiczność (czy raczej producentów amerykańskiego show). Chodziło oczywiście o kształt obcasów przypominający pewną część męskiego ciała… My znaleźliśmy kilka innych przykładów butów na wysokim obcasie, których wygląd może wzbudzać skrajne emocje.

- Nie pogardziła obcasami-penisami, pewnie i nie miałaby Lady Gaga nic przeciwko takim obcasom:

źródło: www.trendhunter.com

Oto buty na 17-centymetrowym drewnianym koturnie. Góra buta wykonana z przezroczystej pleksi. W drewnianym koturnie wyrzeźbiono postać… kobiety tańczącej przy rurze! Trzeba przyznać – misterna robota! I pewnie niejednemu od samego patrzenia na nie wyobraźnia podsuwa inne obrazy… Buty dostępne są na eBay’u za „jedyne” 175 dolarów. Ale co tam taka cena w porównaniu z wrażeniem, jakie potrafią wywrzeć na męskiej części „publiczności”;)

- Następna propozycja pasuje raczej bardziej do.. Joli Rutowicz niż Lady Gagi:

źródło: www.trendhunter.com

Wyprodukowane w USA przez Karo’s Shoes, wykonane są z drewna i skóry. Ponownie mają bardzo wysoki – ponad 17-centymetrowy – koturn, którego wnętrze wypełnia wielkie, czerwone, brokatowe serce. Takie buty mogą być na przykład świetnym walentynkowym gadżetem. A może to alternatywa dla pierścionka zaręczynowego? Tak czy siak, żeby można było w nich przejść choć kilka kroków, do kompletu powinno być jeszcze dwóch umięśnionych facetów, na których można by się wesprzeć…

- Skoro już jesteśmy przy inspiracjach ciałem ludzkim (i różnymi jego częściami), przedstawiamy jeszcze jeden przykład butów, w których z pewnością żadna kobieta nie przejdzie niezauważona:

źródło: www.luuux.com

Dsquared2 to marka stworzona przez bliźniaczych braci: Dean i Dan Caten. Jeden z najpopularniejszych duetów w świecie mody. Podczas Milan Fashion Week, w kolekcji na jesień-zimę 2010 roku pokazali światu swoje buty z obcasami w kształcie fragmentu ludzkiego kręgosłupa. Botki, szpilki i wysokie kozaki z kolekcji Dsquared2 ozdobione zostały białym obcasem przypominającym fragment kręgosłupa. Obcasy są także odpowiednio wykrzywione, aby wyglądały jak najbardziej realistycznie. Zdecydowanie przyciągają wzrok.
Jak myślicie – uwagę której polskiej gwiazdy showbiznesu zwróciły te buty? Kogoś, kto uwielbia brylować, być na ustach wszystkich i szokować – oczywiście: Doroty Rabczewskiej vel Dody.

źródło: ochyachy.pl

Przy wyborze butów na wysokim obcasie, szczególnie takich, jak opisane powyżej, najważniejsze jest jedno: należy zawsze pamiętać i dbać o kondycję swojego kręgosłupa… moralnego także.

Najwygodniejsze szpilki świata?

Są czerwone niczym dywan, po którym przechadzać się będą Kate Middleton i książę William. Mają obcas tak wysoki, że niektórym mogłaby być potrzebna drabina, żeby się na niego wdrapać. I kosztują ponad 660 dolarów za parę.

To podobno najwygodniejsze szpilki w historii. Chociaż na takie nie wyglądają, buty R-Flex zaprojektowane przez francuskiego designera Raphaela Younga za takie właśnie są uważane. Ich twórca jest tak pewny swego, że opatentował technologię, w której wykonane są te buty.

Wreszcie wygodne szpilki

Szpilki R-Flex wykonane są ze sprężystej gumy, która pokryta jest skórą. W wybranych miejscach umieszczono specjalny lateksowy żel, który ma poprawiać komfort chodzenia. A stalowe wkładki utrzymują sztywność butów, tak żeby uniknąć zwichnięcia kostki. I to wszystko za około 400 funtów, czyli 660 dolarów.

Wśród komentatorów piszących o modzie wielu jest fanów tych butów. Niektórzy, tak jak Kay Barron z magazynu Grazia twierdzą, że R-Flex to obuwie niesamowicie elastyczne i zaskakująco wygodne zważywszy na ich wysokość. Barron nosiła je przez cały dzień w trakcie London Fashion Week i nie czuła ani bólu ani pieczenia w palcach. Czyżby wygodne szpilki?

Szpilki warte pieniędzy?

Być może. Tyle, że za cenę przekraczającą 600 dolarów raczej nie do zaakceptowania dla szerszej publiczności. W sondzie przeprowadzonej przez Huffington Post ponad dwie trzecie czytelników stwierdziło, że nie wydałoby tak dużych pieniędzy nawet na wygodne szpilki.

Poza tym – szpilki nieodłącznie wiążą się z niewygodą. Są archetypowym wręcz wykazaniem tezy o tym, że piękno wymaga wyrzeczeń. I być może takimi powinny pozostać?