Berlusconi, Obama, Cameron – buty polityków

Można być najbogatszym człowiekiem we Włoszech (a do tego premierem) albo prezydentem Stanów Zjednoczonych, można kreować swój wizerunek przez lata. A wystarczy rzut oka na buty, żeby poznać osobowość człowieka.

Nad Silvio Berlusconim pastwi się komentatorka brytyjskiego dziennika Daily Telegraph Jemima Lewis. Przywołuje zdjęcie włoskiego premiera z 1977 roku. Silvio to w tamtych czasach dopiero początkujący magnat. Lubi obnosić się ze swoim bogactwem i wpływami. A także pozuje na twardziela. Dowód – pistolet 357 Magnum na biurku. Nie broń jednak zwraca uwagę Lewis, a buty Il Cavaliere. Przesadnie błyszczące, na wysokich obcasach – zdaniem komentatorki mówią wszystko o Berlusconim. O jego podbojach erotycznych, korupcji i przeszczepach włosów także.

Oto Silvio Berlusconi i jego buty z 1977 roku:

Z Barackiem Obamą problem jest inny. Na jednym ze zdjęć opublikowanych w czasie kampanii wyborczej w 2008 roku Obama siedzi z nogami na stole. Na pierwszym planie fotografii znajdują się jego buty. Z wielkimi, wytartymi dziurami. Co mówią buty przyszłego prezydenta USA? Że nia ma czasu na wymianę obuwia, ponieważ ciężko pracuje dla swoich wyborców.

Co ciekawe, jak zauważa Huffington Post, Obama nie jest pierwszym kandydatem na prezydenta USA, który zostaje w ten sposób uwieczniony. W 1953 roku Bill Galagher otrzymał nagrodę Pulitzera za zdjęcie ubiegającego się o prezydenturę Adlaia Stevensona. Także z dziurami w butach. Różnica między dwoma politykami jest taka, że Stevenson dwa razy przegrał wyścig o przywództwo. Obama ma na razie na koncie jedną wygraną.

Jako prezydent Obama nie pozwala sobie na takie ujęcia. Co innego brytyjski premier David Cameron. Odwiedzając Stany Zjednoczone wybrał się na spotkanie z Obamą w starych, wytartych oxfordach. W dodatku źle wypastowanych. Przeoczenie czy brak respektu dla przywódcy większego kraju?