Louboutin versus YSL – czyli wojna na podeszwy

Czerwone podeszwy, to znak rozpoznawczy butów Louboutina: „Czerwony, to kolor miłości, to kolor pasji!” – mówił. Jednak tej wiosny kolor ten rozpalił w sercu projektanta, jak i w całym świecie obuwniczego designu zgoła inne uczucia. 7 kwietnia 2011 roku do sądu federalnego na Manhattanie wpłynął pozew Louboutina przeciwko Yves Saint Laurent o nieprawne wykorzystanie czerwonego koloru na podeszwy butów… i rozgorzała prawdziwa burza.

źródło: sassybella.com

  • Na początku był patent

Louboutin zaczął stosować czerwone podeszwy we wszystkich swoich projektach obuwniczych w 1992 roku – rok po założeniu firmy. Projektant stwierdził, że są one tak nieodzowną częścią jego butów, że w 1997 roku zarejestrował swój „patent” w U.S. Patent and Trademark Office. W wywiadzie dla New Yorker’a wyraźnie podkreślał:„błyszczący czerwony kolor podeszwy nie ma funkcji innej, jak identyfikacja w oczach opinii publicznej, że są moje”.

  • Później „czerwona gorączka”

Kiedy więc w kolekcji na wiosnę 2011 roku Yves Saint Laurent przedstawił buty z czerwonymi podeszwami, Louboutin dostał „czerwonej gorączki”. Według ABC News USA Louboutin żąda sądowego nakazu zaprzestania produkcji i sprzedaży rzekomo naśladowniczych butów w Stanach Zjednoczonych. Ponadto domaga się od YSL zadośćuczynienia w wysokości co najmniej 1 miliona dolarów.

  • Jeszcze wcześniej – Dorotka

Prawnicy francuskiego domu mody zarzuty Louboutina oczywiście uważają za absurdalne. Angielski „Elle” twierdzi, że w odpowiedzi na pozew, w dokumentach złożonych przez YSL w sądzie znajdują się następujące argumenty: „Czerwone podeszwy są powszechnie stosowanym ozdobnym elementem projektów obuwia, datowanym już od XVII wieku, kiedy to król Ludwik XIV nosił czerwone buty”. Wspomniano również słynne rubinowe buty, które nosiła Dorotka, bohaterka „Czarnoksiężniku z Oz”.

  • Symbol to symbol

No właśnie… historia czerwonej podeszwy buta zaczęła się na długo przed rozpoczęciem działalności Louboutina. Z drugiej strony, od lat 90-tych XX-go wieku stała się ona symbolem, znakiem rozpoznawczym tej właśnie marki. A Waszym zdaniem: Czy pomysł czerwonej podeszwy powinien być przypisany i zarezerwowany tylko i wyłącznie dla butów Louboutina?

Znudzona sekretarka, lakier do paznokci i przekorna natura artysty

Rok 1992. Francuski projektant ekskluzywnego obuwia tworzy od roku. Zafascynowany pop artem wczesnych lat 90-tych w wielu swoich projektach inspiruje się tą właśnie przestrzenią. Po wypuszczeniu na rynek pierwszych swoich dzieł, dostrzega, że czegoś w nich brakuje. Pewnego dnia „łapie” swoją asystentkę, na malowaniu paznokcie czerwonym lakierem Chanel. Postanawia przetestować pomalowanie lakierem podeszwy buta… Reszta, to już historia!

źródło: fashionotes.com

Christian Louboutin – bo oczywiście o nim mowa – spopularyzował w latach 90-tych na nowo modę na damskie szpilki, mające co najmniej 10-11 cm obcas. Louboutin zaczął projektować niebotycznie wysokie szpilki dla kobiet, które lubią łamać zasady. Będąc w muzeum zauważył tablicę informacyjną zakazującą kobietom wchodzenia na wystawę w butach na wysokich obcasach – w obawie przed zniszczeniem drewnianych podłóg.

Projektant zapragnął przeciwstawić się takim obostrzeniom, miał nadzieję, że kobiety będą nosić buty na wysokich szpilkach by łamać zasady, by poczuć się w nich pewnie i wyjątkowo. Pierwszym i zasadniczym celem projektanta zawsze było, aby kobiety wyglądają sexy, pięknie, a nogi wydawały się jak najdłuższe. Jego czerwona podeszwa automatycznie daje każdej kobiecie dodatkowy impuls seksapilu!

„Inspiruje mnie wiele rzeczy” – mówi Louboutin – „Kocham kobiety i uwielbiam patrzeć, jak noszą moje buty”.

źródło: fashionotes.com

Czerwona podeszwa stała się znakiem rozpoznawczym Louboutina. Świat celebrytek oszalał na ich punkcie i jak się wydaje wciąż nie ma ich dosyć – czerwone podeszwy pojawiają się wciąż na czerwonych dywanach wielkich gal i eventów, na sesjach zdjęciowych, w reklamach i serialach filmowych. Kobiety gotowe są wydać 500-1500 dolarów za parę.

Czerwona podeszwy sprawiają, że kobieta czuje się ponętna i zauważana, czuje się pewnie! Bo jak mówi projektant: „czerwony, to kolor miłości, to kolor pasji!” I my się z tym jak najbardziej zgadzamy! A jakie jest Wasze zdanie?